Czy gdybym wiedziała to co teraz, popełniłabym inne błędy? Zawsze wychodziłam z założenia, że muszę podjąć złą decyzję, by następnym razem zrobić inaczej. Zamiast tego, ja przezwyczajam się do robienia źle i wcale się na błędach nie uczę. Ile razy można pakować się w toksyczny związek? Rozpaczałam z powodu samotności i faktycznie sprawiała mi ból. Więc wyjechałam, gdy tylko nadarzyła się okazja.
Pamiętam więcej złych niż dobrych momentów. Może dlatego, że ostatnio same niedobre rzeczy mnie spotykały. Z wyjątkiem ludzi. To prawda, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nigdy nie znałam tylu życzliwych mi osób. Gdy Estera znalazła mnie w domu, wyglądałam jak siedem nieszczęść. Spuchnięta od płaczu i histerii, miotałam się z kąta w kąt. Umyła mi umazane policzki, pocieszyła i wyciągnęła z domu do ludzi. Mała Karolcia, jej córka, w przesłodki sposób odwracała moją uwagę od problemu. Jej ojciec mnie pocieszał. A Iza bez zastanowienia zaoferowała dach nad głową, gdy Estera podjęła za mnie decyzję, że nie mogę dłużej z Nim mieszkać. Wyprowadziły mnie, kazały się tylko spakować i zaniosły walizki do Izy. Zastanawiałam się nad tym, czy nie powinnam Izie odmówić, ale cholernie się starała. Od początku naszego poznania, żałowała tego co mi zrobiła. Było jej przykro, że dała się nabrać na Jego sztuczki i dała się uwieść. Nie winię jej, nie wiedziała o moim istnieniu. Zaprzyjaźniłyśmy się, a ona potrafiła przyznać się, przeprosić i nawet przygotować się do agresji z mojej strony (która nie nastąpiła oczywiście).
Od tego czasu schudłam niesamowicie przez nerwy. Prawie przez trzy dni nie byłam w stanie nic zjeść, mimo że chciałam. Jedzenie samo rosło mi w ustach i nie przechodziło przez gardło. Po moim powrocie do Białegostoku, zajęła się mną mama. Teraz, mimo kiepskiego samopoczucia, staram się wychodzić wszędzie jak dawniej, przed rokiem. Chcę wrócić do siebie, ale jestem już inną osobą. Zbyt wiele razy próbowałam się dla Niego zmienić i znów zatraciłam siebie. Kolejne lata poszukiwań...
O Nim nie chcę pisać, nie jestem na to gotowa. Myślałam, że wyląduję sama, kiwając się w te i spowrotem ze łzami w oczach. Ale tak się nie stało. Już pierwszego dnia od wyprowadzki (którą On zauważył dopiero w południe następnego dnia), miałam pełno zajęć. Przyjaciółki nigdy nie zostawiały mnie samej: Estera, Iza i Liliana. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nagle okazało się, że jestem więcej warta niż myślałam. Nawet Jego dobrzy znajomi mnie wspierali i mówili o mnie dużo dobrego. Wszyscy zauważyli, że bez niego jestem inną osobą. Nie częścią Niego, a osobną Istotą.
Zamiast pamietać złe rzeczy, powinnam wspominać ludzi, którzy mimo że dobrze mnie nie znali - postanowili zaryzykować i porozmawiać, czy podejść i powiedzieć, że dobrze zrobiłam.
Kocham Was i dziękuję z całego serca. Nie wymienię imion wszystkich, ale wiedzcie, że jestem wdzięczna za wyrozumiałość i troskę.
Cześć, N.
Wiem co u Ciebie, powiedz mi, co u mnie?
Tej nocy właściwie nie byłam śpiąca, Ty za to zasnąłeś od razu. Aż chciało się krzyknąć 'Daj spokój, nikt tak szybko nie zasypia', zwłaszcza gdy zapytałeś:
- Gdzie jest granat?
- Co?
- Gdzie jest granat? - powtórzyłeś, a mi coś zaświtało. Diabelski plan zburzenia Twojego planu zrobienia mnie w trąbę.
- Masz w ręku.
- E-e.
- No to w kieszeni. Sprawdź - faktycznie nastąpiła chwila konsternacji. Nie wiedziałeś jak zareagować czy sprawdzałeś we śnie kieszeń?
- W której?
- W prawej - skłamałam bez zastanowienia.
- Nie ma.
- O tu masz granat - brakło mi pomysłów, więc złapałam Cię za...
I wtedy spokojnie zasnąłeś.
Dziwne.
Do zobaczenia!
Ufam... wiem żeś zdrów,
z pozdrowieniami,
Alice
Pan Zygmunt i Norman pili Soplice, ja i pani Stenia wino. Wypiłam trzy lampki.
Budzę się z lekką suchością w ustach, wstaję po kolę stojącą na stole, po drodze mijam porozrzucane po podłodze ubrania - 'rozkraczone' spodnie, majtki, skarpetki, koszulki, bluzy i jedna z kołder. Niedługo po powrocie do łożka spostrzegam na dłoni krew. Normana boli pośladek. 'Dziwom' się na niego. Ma podrapane wzdłuż i wszesz plecy oraz ślady po pazurach na tyłku. Patrzymy się na siebie na wzajem. Mam na dłoni krew, lokalizuję plamki krwi również na swoim brzuchu. Nie pamiętamy nic, 'dziwomy' się jeszcze bardziej, gdy okazje się że prześcieradło jest zakrwawione. Nie jest to moja krew i nic mnie nie boli.
Nie wiemy co się stało. Musiało być ostro. Dużo krwi, bardzo dużo krwi. Nasze mózgi wyparły to wspomnienie.
Piętnastego skończyłam lat dwadzieścia.
" - Tajna misja!... Przygoda, adrenalina, James Bond!... To lubię! Zawsze śniłem o takim zadaniu! Specjalność "
firmy". Wycieczka na Antarktydę dla rozwalenia jakiegoś pingwina, lub do Australii, by ukraść kangurowi z torby papiery rządowe, lub do Japonii, żeby samurajowi wsadzić w odbyt laskę dynamitu i podpalić lont! Gówno bojowe tryska wtedy ku niebu, obsrywając całą Fudżijamę, wielką jak nasze patriotyczne męstwo! I święta góra wygląda jak kupa, czyli jak nasz obowiązek misyjno-służbowy.
- Percy, litości!... Twoje metafory są coraz bardziej skatologiczne...
- To prawda, żołnierzu, czuę się tu coraz bardziej uwięziony, jak facet, który nie może wyciągnąć dupy z deski sedesowej, bo się zaklinował! Pijemy pod mańkutów?
"
Waldemar Łysiak " Kielich"
Podobno śmiałam się przez sen. Dokładniej - chichotałam.
Byłam, byliśmy. Oprócz nas Ślepiec oraz Ktoś kto Okrótnie Trenował na samym środeczku lodowiska.
Na całą barierkę otaczajającą lodowisko były otwarte jedne jedyne drzwi, które nawet raz chciałam zamknąć, ale pomyślałam, że Ślepiec wie o nich, bo ani razu się nie wywrócił, a potem może nie umieć ich otworzyć. Popisywałam się jazdą tyłem (udało mi się opanować po pół godzinie, ha!), na koniec chcąc zamaskować brak umiejętności hamowania, chciałam zgrabnie wylądować plecami na barierce. Mściwe siły wyższe skierowały mój tyłek tam gdzie najmniej chciał być wtedy skierowany. Wylądowałam... w otwartej bramce, idealnie w samym środeczku pustej przestrzeni między stabilnym ogrodzeniem po lewej a stabilnym ogrodzeniem po prawej. Piękne. Ból głowy, ból pośladków, ból nóg.
Los mnie tam rzucił, bo na pewno nie moje +5 do celności w statystykach.
Poprzednie szablony bloga:
1.
2.
Autorką szablonu jestem ja. Na aktualny jego wygląd składa się grafika
MS oraz masa różnych brushy.


Music Playlist at MixPod.com