2012-01-29, 06:44:28
Świta. W sensie, że robi się jasno, nie że świta królewska. Gdyby nie to, iż moje okno wychodzi na dziedziniec, "usiadłabym z kubkiem ciepłego kakao na parapecie..." i witała poranek radośnie. Na wszelki wypadek zgaszę światło, uwielbiam wczesne poranki! Niebo jest wtedy tak totalnie niebieskie, a jak zdarzy się mgła, rozpływam się w niej.
Ileż ja mam z Nim wspólnego!
2012-01-29, 06:32:44
Wiem, że będzie dobrze i niezależnie od przeciwności, będziemy razem, nawet jeśli skłóceni. Wszystko, co robi i będzie robił, jest dla mnie zrozumiałe. Z moimi humorami również sobie poradzi. A gdy spędzimy ze sobą wystarczająco dużo czasu, nauczymy się porozumiewać bez słów. Osobno przeżyliśmy już niemal wszystko, prócz szczęśliwego, stałego, spokojnego związku. Aż do teraz! Wszystko wskazuje na to, że nasze dotychczasowe doświadczenia, prowadziły do 'my'. Wszystkie nasze przeżycia z przeszłości nie przedstawiają się najlepiej. Tak musiało być. Po to byśmy bardziej docenili fakt posiadania tej Właściwej Osoby oraz Spokoju. Im więcej rozmawiamy będąc w innym położeniu geograficznym, nie widząc się przecież i nie ulegając urokowi, tym bardziej Go kocham. Więc kocham Go gdy jest przy mnie, za to jaki jest, za jego zachowanie, za gesty, poczucie humoru, za uśmiech, kocham jak się śmieje oraz jak uroczo wygląda rano ze zmierzwionymi włosami. Ale kocham Go również za to co ma w głowie.
2012-01-24, 00:52:56
Siedze i płaczę przez opowiedzianą mi przez Ukochanego historię o jego synu. Rozbił w drobny mak porcelanową niebieską okarynę. Niechcący. Chłopiec posmutniał, 'ja naprawię' - powiedział. Ukochanemu pękło serce widząc smutek syna, więc pozmiatał je razem z resztkami okaryny. Nigdy potem już nie widział swojego dziecka, pewna Suka mu go zabrała. A on nie mógł, choć usilnie się starał, przekazać mu, że to nie przez tą okarynę się z nim nie widuje; że chciałby się z nim zobaczyć, ale mu nie pozwolono. Zastanawia się teraz, czy chłopiec myśli, że ojciec nie chce go zobaczyć, bo zbił tą nieszczęsną okarynę. To niedorzeczne, by instrument ważniejszy był niż syn i ja o tym wiem, ale czy chłopiec wie? Napewno wie.
Siedzę i beczę jak bóbr. I czuję taką niesprawiedliwość i tak bardzo chciałabym jakoś pomóc, wręcz rozpaczliwie. To okropne nie móc nic zrobić, niecierpię czuć się bezsilna.
Myślałam, że nazwanie bloga 'niebieska okaryna' jest bez sensu, gdy on go tak nazwał. Ale teraz rozumiem. Wzruszyło mnie to bardzo.
2012-01-15, 15:15:10
Dlaczego przestałam pisać? Nie czuję do tego zapału, ponieważ mam wrażenie, że nic co napiszę nie będzie odkrywcze. Czytam artykuły i notki na innych blogach tylko do połowy, albo przelotnie i stwierdzam: nic nowego, wiedziałam to. Straszne uczucie, jakbym pozjadała wszystkie rozumy, mało co może mnie zaskoczyć. Nie potrafię pisać o czymś, co już dawno wiedziałam, bo to będzie suche i bez emocji. Zaś czytanie o czymś, co wiedziałam, lub chciałam napisać (a ktoś to zrobił przede mną), powoduje u mnie rozdrażnienie. Przed snem obiecuję sobie, że napiszę coś w 'taki i taki' sposób, że to będzie coś niespotykanego, mam pomysł. A potem... zapał gaśnie. Czuję, że się starzeję, mimo młodego wieku. Dziś mam 22gie urodziny. A mój rozum cofa się zamiast się rozwijać, coraz mniej rzeczy pamiętam, coraz więcej przypominam sobie dopiero, gdy ktoś coś o czymś powie, a sama od siebie nie umiem sobie niczego przypomnieć. Najwidoczniej rozwijałm się do pewnego stopnia, a potem mój rozum odbił się od bariery i zaczął sie cofać. Potrafię zapomnieć pisownię najprostrzego słowa, choć kiedyś byłam maniaczką, jeśli chodzi o pisownie, składnie, ortografię. Mało tego... jakiś czas temu napisałam 'wcale' przez 'f'. Cofam się. Nie piszę, więc sie cofam.
Niech ktoś mnie zaskoczy czymś dotyczącym ludzkiej natury, bo mam wrażenie, że jestem w tym ekspertem.
2011-11-21, 18:52:10
Jest lepiej. To samotność podjudza nas do kłótni. I frustracja seksualna.
Śmiem twierdzić, iż będzie lepiej. Grudzień. Grudzień będzie cudowny. Gdyby jeszcze spadł śnieg...
PS: Od tygodnia nie piłam kawy!
2011-11-19, 12:27:31
Szukam usprawiedliwienia, wytłumaczenia dla swojej nieudolności?
Ale zaraz odzywa się we mnie bunt.
Wygląda na to, że przy bliższym poznaniu, tracę na wartości.
To wszystko są właśnie czarne motyle miłości.